Radość tworzenia

Rysuję, maluję i ciągle mi mało. Nie wiem, może to jakiś nałóg? Gdybym to jeszcze robiła w celu podreperowania budżetu to, w dzisiejszych czasach, tak zwanego "wyścigu szczurów", nie byłoby chyba takie dziwne?

Niedawno czytałam książkę "Elastyczny mózg. Kreatywne myślenie w czasach niepewności i chaosu" Leonarda Mlodinowa. Generalnie pasjonująca lektura, nie tylko dla kreatywnych. Natknęłam się w niej na opis przypadku chorobowego niejakiej Pat Darcy, u której naturalne pragnienie tworzenia przeszło w niepohamowaną potrzebę. Malowała dosłownie na wszystkim i wszędzie. Malowanie całkowicie przejęło kontrolę nad jej życiem. To było chorobliwe uzależnienie, nawiasem mówiąc wywołane lekiem na chorobę Parkinsona. Kobietę poddano operacji polegającej na zamrożeniu niewielkiego fragmentu mózgu. Pomogło.

Radość tworzenia

Czytając ten fragment książki od razu zauważyłam pewne podobieństwa do swojej sytuacji, zwłaszcza, że biorę też lek na Parkinsona. Od razu też pomyślałam, hola... nie tak szybko! Przecież ja nie jestem uzależniona od rysowania. Lubię, ale na pewno nie tak bardzo, żeby mi robić dziurę w głowie.
"...ludzie przeznaczają energie na aktywność artystyczną mimo że (zwykle) nie wiąże się to z nagrodą o charakterze materialnym."
- "Elastyczny mózg. Kreatywne myślenie w czasach niepewności i chaosu" Leonard Mlodinow

W pełni zgadzam się z tym cytatem, bo są artyści i rzemieślnicy.

Jeszcze jeden przykład ze wspomnianej książki. Kiedy Fiodorowi Dostojewskiemu pewien wydawca zaproponował sporą zaliczkę tytułem przyszłej powieści, ten odpowiedział: "Ty chyba nigdy nie pisałeś niczego na zamówienie, na metry, więc nigdy nie zaznałeś tej piekielnej udręki." Niestety, tworzenie na zamówienie dość często powoduje u artysty (nie rzemieślnika) brak weny.

Dlatego, nie przejmując się niczym rysuję dalej i dalej. Rysuję to co lubię, to co mi się podoba. A kiedy przychodzi chęć na zrobienie czegoś innego, czy skorzystanie z innej techniki, robię to. (Pewnie stąd wynikały spore zmiany na moim blogu.)

Zachęcam Was, zagonionych, zmęczonych, żyjących w biegu... (o szczurach już nie wspominam, nie chcę kogoś obrazić, ale film obejrzyjcie: https://youtu.be/K9PYFKvn-Is), zatrzymajcie się, zróbcie coś dla siebie, niekoniecznie grubą kasę.

Tworzyć można na różne sposoby, pisałam już na blogu na ten temat, nie będę się więc powtarzać. Proponuję Ci lekturę wcześniejszych wpisów:


Sama, w swojej twórczej działalności, przerabiałam różne techniki i wszystko to sprawiało mi radość. Teraz, kiedy choroba odmawia mi wykonywania wielu czynności, tym bardziej cieszę się, że jest jeszcze coś miłego dla ducha, oczu i serca, co mogę robić. Jeśli się chce, znajduje się drogę, jeśli nie chce... znajduje powody.

Ostatnio, w przerwie między kolejnymi "Skrawkami Serdeczności", wróciłam do graficznej zabawy z komputerem. Powstała grafika - "Sen Neptuna". Kto wie, może teraz częściej będę korzystać z możliwości komputera?

grafika Sen Neptuna

Radość tworzenia i radość dzielenia

Czasem, pokazując komuś swoje prace i mówiąc, żeby sobie coś wybrał, zastanawiam się czy wybiera przez grzeczność, czy też faktycznie mu się to podoba? Co o tym sądzicie?
W zasadzie nie ma to dla mnie większego znaczenia, zakładam, że się podoba i pękam z dumy. :) Ale to nie tylko o to "pękanie" chodzi. Chodzi o samo dzielenie się. To też przynosi radość. I właśnie najlepszym przykładem są wspomniane Skrawki. Rysowanie sprawia mi przyjemność, a reakcje i uśmiechy obdarowanych, jeszcze większą. Co tu dużo pisać, jeśli nie spróbujesz nie będziesz wiedzieć o co chodzi. A obdarować można nie tylko dobrym słowem, to może być słoik domowych powideł (mniaaam), własnoręcznie narysowana kartka z życzeniami, wydziergany szalik czy też prosta zakładka do książki.

prosta zakładka do książki

Obejrzałaś już proponowany przeze mnie film? Nie? Zrób to koniecznie, później przemyśl sprawę. Chyba nie chcesz wpaść w łapkę na szczury? Czy nie lepiej cieszyć się z małych rzeczy?

"Ciesz się małymi rzeczami, bo może któregoś dnia obejrzysz się za siebie i zdasz sobie sprawę, że były to rzeczy wielkie."
- Robert Brault



Komentarze

  1. Post wart zapamiętania. Śliczna zakładka Danusiu.:) Pozdrawiam serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) zakładki to taka fajna odmiana tangli a w dodatku całkiem przydatna.

      Usuń
    2. Oczywiście że post warty zapamiętania tak jak większość z nich. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Fantastyczna grafika! Nie mam pojęcia o grafice komputerowej, ale może kiedyś też spróbuję, bo widzę, że efekty są imponujące, a przypuszczam, że i zabawa przednia :).
    Książką mnie zaciekawiłaś, lubię takie tematy, postaram się ją przeczytać. Ja bym tylko do tych cytatów dodała, że czasem rzemieślnik też bywa artystą, lub odwrotnie :). Na przykład Picasso mają niewiele ponad 20 lat miał już swojego marszanda, który z góry zamówił u niego wszystkie obrazy, jakie ten namaluje do końca życia, za wyjątkiem pięciu rocznie. Więc w takiej sytuacji Picassa trudno zaszufladkować jednoznacznie jako artystę nie-rzemieślnika, skoro malował wiedząc, że na pewno ktoś mu za każdy obraz zapłaci. W jego przypadku materialna nagroda zawsze była zagwarantowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie mysle, że granica między artysta a rzemieślnikiem jest dosyć cienka. Cyba wiele czynników i okoliczności na to wpływa? A co do grafiki komputerowej... nie da się ukryć, przyjemna zabawa. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz.ツ To dla mnie wiele znaczy

Popularne posty z tego bloga

Neuroart w 6 krokach

24 proste wzory Zentangle

3 zakładki do książki - do pobrania